Instagram Galeria

Aktualności

10.06.2019
U siebie zwycięstwo smakuje najlepiej!

Lubelska twierdza obroniona. Tytani Lublin w dobrym stylu wygrali niedzielne spotkanie pokonując drużynę Hammers Łaziska Górne 34 do 19. Szczegółowa analiza przeciwnika oraz trafny roster pozwoliły Tytanom na kilka efektownych akcji.

Hammers mocno zamykali środek nie zwracając uwagi na zewnątrz, a my to wykorzystywaliśmy. Tak zdobyłem mój touchdown – zeszło do mnie dwóch zawodników, wystarczyło że się urwałem na bok i tam była autostrada. Podobnie było z przyłożeniami Artura i Tiaana – mówi Kajetan Frąc, który na boisko wrócił po rocznej przerwie i jeszcze w pierwszej kwarcie meczu zdobył punkty dla Tytanów.

foto: Magdalena Kisiel

Zawodnicy ze Śląska dla Lublinian byli zagadką. Drużyny zmierzyły się ze sobą po raz pierwszy w historii.

Hammers grali oldschoolowy, stary football. Muszą go jeszcze bardziej poukładać ale w przyszłości będą groźnym przeciwnikiem - przyznaje Marcin Bogusz trener formacji specjalnych, których akcje były widoczne podczas meczu.  

Special teams zagrali bardzo dobrze – jeden zablokowany ekstra point, bardzo dobre returny. Gdyby było odrobinkę więcej szczęścia myślę, że mogłyby wpaść dwa touchdowny z returnów. Jestem z chłopaków bardzo zadowolony - dodaje.

Wygraliśmy, w pewnych momentach dominowaliśmy ale my sami wiemy, że to jest męczące podróżować 5,5 godziny i później grać, szczególnie w takim słońcu. Mówię to z szacunkiem do nich. Nas czeka to samo kiedy pojedziemy na Śląsk, z pewnością to będzie inny mecz - komentuje spotkanie head coach lubelskiej drużyny Tytanów Randy Hacker. Co do gry Hammers – ich QB był bardzo dobry, trudno było go tacklować, poza tym poradziliśmy sobie zarówno w offense i defense ale jak będzie tam? Zobaczymy.

foto: Magdalena Kisiel

Byli dobrze przygotowani ale my ich dokładnie przeanalizowaliśmy i to przyniosło oczekiwane rezultaty - dodaje Maciej Marzec grający na pozycji defensive end.

Na meczu widoczne było też mocne zaangażowanie linii ofensywnej, którą w większości budują rookies (red. zawodnicy grający pierwszy sezon). Dobre run blocki dały Tytanom dwa przyłożenia biegowe. Tytani Lublin zaliczyli również kilka boiskowych wpadek, które pozwoliły Łaziskom przedrzeć się przez linię defensywy. W polu punktowym Lublinian Hammers zameldowali się trzy razy.

W tym roku mamy bardzo dużo nowych zawodników, którym daliśmy szansę w drugiej połowie. Chcemy żeby łapali doświadczenie na dalszą część sezonu. Popełniliśmy jednak kilka błędów kardynalnych co było widać w pierwszej kwarcie. Te dwa stracone touchdowny – tego nie powinno być, powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski i poprawić na następny mecz - mówi o swojej formacji Marcin Kiciński, koordynator defensywy.

A na naprawę błędów Tytani nie mają zbyt wiele czasu. Kolejny mecz rozegrają na wyjeździe z drużyną Przemyśl Bears już 15. czerwca.

foto: Magdalena Kisiel

Na to liczyliśmy i na to się przygotowywaliśmy: na tą dużą ilość kibiców, na ten hałas na trybunach, organizacyjne zrobiliśmy co mogliśmy. Oczywiście jest kilka rzeczy do poprawy ale to pierwszy mecz więc organizacja na ten sezon dopiero się rozpoczyna. Na kolejnych meczach poprawimy wiele rzeczy – np. stream, będą telebimy, powtórki. Mimo to jesteśmy bardzo zadowoleni z organizacji, z wyniku meczu przede wszystkim i z frekwencji kibiców - dodaje prezes klubu Tytani Lublin Karol Sidorowski.

Mecz domowy Tytani Lublin vs. Hammers Łaziska Górne na Stadionie Lekkoatletycznym w Lublinie obejrzało blisko 400 kibiców.

Przyłożenia Tytani Lublin: Artur Czarnik (#28), Hubert Tażbirek (#12), Kajetan Frąc (#5), Christian Visagie (#27), Patryk Źrubek (#4).  

foto: Magdalena Kisiel

autor: Patrycja Czarnik