Instagram Galeria

Aktualności

12.07.2018
Poznaj Tytanów #5 Alessandro D’alice „Zespół, który będę nosił w sercu do końca życia”

Pochodzi z Włoch, ma 23 lata i w tym sezonie jest o nim naprawdę głośno. Przebojem wdarł się na futbolowe boiska, stając się jednym z najlepszych zawodników nie tylko lubelskiego klubu - jego nazwisko znalazło się w zestawieniu najskuteczniejszych graczy 8 kolejki sezonu LFA. W Tytanach gra z numerem 21 - Alessandro D’Alice.

 

Witaj! Co się stało?

Cześć. Drobna kontuzja (ręka w gipsie). Nie mam jednak zamiaru oszczędzać się na dzisiejszym treningu. Mam jeszcze drugą rękę no i oczywiście chcę się zobaczyć z kolegami z drużyny.

 

Z tego co udało mi się dowiedzieć jesteś raczej fanem piłki nożnej niż futbolu amerykańskiego. Jak więc zaczęła się Twoja przygoda z Tytanami?

Jak każdy Włoch, jestem fanem piłki od dzieciństwa. Moja przygoda z Tytanami i z futbolem amerykańskim zaczęła się rok temu, kiedy zdecydowałem się przyjechać do Polski aby tu studiować. Wybrałem Lublin po radach ojca, który pracował w tym mieście. Chciałem również dalej uprawiać sport, szukałem drużyny piłki nożnej. W pewnej chwili pomyślałem jednak, że skoro jestem w nowym miejscu, z nowymi ludźmi, to spróbuję również czegoś innego niż piłka nożna. Czytając o Lublinie w internecie szybko natknąłem się na informacje o Tytanach Lublin. Napisałem do nich, a oni zaprosili mnie na trening w październiku. To było dla mnie duże wyzwanie.

 

Pochodzisz z Mediolanu - jesteś kibicem Interu czy AC Milan?

AC Milan!

 

Pewnie nienawidzisz Jerzego Dudka za to co robił w finale Ligi Mistrzów w 2005?

Naprawdę go nie lubię! Znienawidziłem jego i cały Liverpool za ten finał. Za to zemsta na drużynie z Liverpoolu w 2007 roku w finale tych samych rozgrywek smakowała bardzo dobrze.

 

Dlaczego ze wszystkich sportów jakie mogłeś wybrać, zdecydowałeś się akurat na futbol amerykański?

Kocham męską rywalizację, grałem w piłkę nożną wiele lat, ale nie dysponowałem nigdy odpowiednią techniką. Byłem dobry we wślizgach, w walce fizycznej i byłem zbyt agresywny. Mój problem z piłką nożną polegał na tym, że dostawałem wiele żółtych i czerwonych kartek - miałem za dużo energii. Pomyślałem sobie, że zamiast walczyć z tą “wadą” lepiej będzie ją wykorzystać w innym sporcie. Właśnie dlatego wybrałem futbol - to gra dla mężczyzn, to sport siłowy i za to go kocham.

 

Nigdy nie bałeś się gry ofensywnej?

Czego miałem się bać? To inni mieli się mnie bać! Poprzez swoją grę staram się wykreować u przeciwnika myśli, że to mi bardziej zależy na wygranej i że jestem bardziej niż on zdeterminowany.

 

Zaczynałeś jako kicker, teraz jesteś jednym z lepszych linebackerów w naszej lidze. Jak powinienem Cię przedstawiać?

[red. kicker/kopacz/KR- zawodnik formacji specjalnej, odpowiedzialny za wykonywanie wykopów rozpoczynających połowy, kopów na bramkę za 3 pkt. i podwyższeń po udanych przyłożeniach za 1 pkt.  linebacker/wspomagający/LB - zawodnik formacji obrony; do jego zadań należy m.in. powalenie biegacza (RB/runnigbacka) z piłką, sakowanie/powalenie rozgrywającego (QB)]

 

Zdecydowanie czuję się linebackerem. Wydaje mi się, że trzeba się nim urodzić. Potrzebujesz energii oraz siły fizycznej i psychicznej. Zaczynałem przygodę z futbolem amerykańskim z przeświadczeniem, że to pozycja dla mnie. Przez chwilę jednak byłem kickerem bo mam doświadczenie piłkarskie, które mogłem wykorzystać. Gdyby nie mógł grać nasz pierwszy KR – „Kret” (red. Maciej Marzec #66) mogę go zastąpić.

 

Co zamierzasz doskonalić w Twojej grze?

Zdecydowanie technikę tacklowania (red. powalenie zawodnika drużyny przeciwnej). Teraz i tak idzie mi o wiele lepiej niż na początku, ale mam przed sobą bardzo dużo pracy.

 

Czy to prawda, że jest to Twój pierwszy i jednocześnie ostatni sezon w Tytanach?

Tak, niestety muszę wracać do Włoch. Niedługo kończę studia, ale oczywiście wyjadę dopiero po zakończeniu sezonu.

 

Masz zamiar grać w futbol we Włoszech?

Oczywiście! Chcę kontynuować tę przygodę! Jest mi źle z tym, że spróbowałem dopiero w wieku 23 lat, ale będę próbował rozwijać się w tym sporcie w moim kraju.

 

Dobrze to słyszeć. Jak już staniesz się sławny to będziemy mogli powiedzieć, że to w Lublinie nauczyłeś się dobrze grać.

To prawda! Tutaj wszystkiego się nauczyłem. Randy, Kitek (red. Randy Hacker - główny trener, Marcin Kiciński - koordynator defensywy) jak i reszta zawodników bardzo mi pomagali.

 

Kim będziesz w przyszłości?

W Lublinie studiuję „Psychologię w zarządzaniu” na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. We Włoszech studiowałem „Human Resources w biznesie”. Chciałbym być kimś na wzór trenera dla sportowców no i może dla firm. W przyszłości pragnę połączyć to, czego nauczę się na studiach z moją karierą sportową. No bo co może być lepszego niż połączenie tych dwóch rzeczy? Będę oczywiście dążył do nawiązania współpracy z Tytanami, ponieważ to jest zespół, który będę nosił w sercu do końca życia. Nie mogę nie docenić tego, jak ważna jest dla mnie gra tutaj, jak ważne jest to doświadczenie. Tytani to coś więcej niż tylko drużyna sportowa. Chłopaki są dla mnie jak rodzina...

 

Skoro mówimy o rodzinie, to chciałem zapytać o Twoich rodziców, bo widuję ich na wszystkich meczach. Jaką rolę odgrywają w Twoim życiu?

Kiedy powiedziałem im, że kończę z piłką nożną, a mam zamiar grać w futbol amerykański, byli ze mną i wspieraj mnie cały czas. Dla mnie to bardzo istotne, że po każdym meczu mogę podejść do ojca, przytulić go, podziękować mu za tę energię, miłość i wsparcie, którym obdarzał mnie całe życie. Zresztą on wspiera i kibicuje całej drużynie Tytanów. Oprócz rodziny, pomagają mi też przyjaciele, którzy są moimi wielkimi fanami. Oglądają nasze mecze w internecie. Za każdym razem kiedy wracam do Włoch, muszę zawieźć im kilka tytanowych koszulek i gadżetów.

 

Powiedz co czujesz kiedy po udanej akcji pół tysiąca kibiców Tytanów skanduje Twoje imię i masz świadomość, że słyszą to również Twoi rodzice?

To wszystko sprawia, że czuję większą adrenalinę. Wiem, że muszę zagrać jeszcze lepiej niż w poprzedniej akcji. To dla mnie motywacja, nie czuję stresu, czuję moc i energię. Jeśli potrafię zrobić coś dobrze to oznacza, że mogę to zrobić jeszcze lepiej. Prowadzę ze sobą swoisty wyścig, rzucam sobie wyzwania, chcę po prostu wygrywać  zawody z samym sobą.

 

Co najbardziej cenisz w drużynie Tytanów?

Zdecydowanie to, że jest tu rodzinna atmosfera i to, jak bardzo wszyscy są z tą drużyną związani. Podoba mi się, że wszyscy gracze noszą na co dzień klubowe barwy i starają się promować klub. Widzę wielki potencjał w tym zespole, bo myślę, że Tytani są już dużą marką na Lubelszczyźnie i są gotowi żeby stać się drużyną naprawdę popularną. Mam nadzieję, że niedługo znajdzie się sponsor, który zauważy ten potencjał oraz kibice, którzy zobaczą w Tytanach drużynę, której warto kibicować.

 

Czy zatem według Ciebie Tytani mają jakieś słabości?

Niewłaściwe podejście. Dla mnie najważniejszy jest trening. Tylko on umożliwia rozwój. Wiem, że w Polsce to sport amatorski, ale uważam, że dwa treningi w tygodniu to za mało żebyśmy mogli być najlepsi. Nie mówię, że mamy być zawodowcami, ale możemy zachowywać się jak zawodowcy. Uważam, że powinniśmy trenować i dawać z siebie więcej. Jeśli zaczynasz trenować codziennie, wtedy naprawdę możesz stawać się lepszym zawodnikiem. Jeśli nie trenujesz, to nie możesz iść na mecz z przekonaniem, że zagrasz lepiej - to niemożliwe! Każdy trening to szansa na poprawienie indywidualnych umiejętności. Kiedy ja idę na trening myślę sobie „OK! To jest ten moment! Na koniec treningu będę lepszy niż przed nim!”.  Brakuje mi tego rodzaju mentalności u niektórych chłopaków. Rozumiem, że zimy są bardzo ciężkie w Polsce, ale ja jestem chłopakiem z północy Włoch, z Mediolanu i dla mnie są jeszcze cięższe. W zimie na treningi przychodziło razem ze mną tylko jakieś 30 osób, podczas gdy na mecze przychodzi około 50. Gdzie zatem reszta drużyny?! Przecież my ich potrzebujemy! Oni też muszą się rozwijać żeby cała drużyna zaczęła lepiej grać. Rozumiem, że niektórzy mają rodziny i pracę, ale wielu z nich to młodzi ludzie. Chłopcy naprawdę mogliby znaleźć czas na trening. Powtarzam jeszcze raz: jeżeli nie chodzisz na treningi to nie możesz sobie wmawiać, że jesteś w stanie wygrać następny mecz! Jeśli chcesz się zacząć liczyć, to tylko zaangażowanie daje Ci szansę zaistnieć. Nie do końca zależy mi na tym żeby być lepszym od innych, chcę być najlepszą wersją siebie i mieć świadomość, że w pełni wykorzystałem swój potencjał. To samo dotyczy całej drużyny. Jeżeli każdy z zawodników będzie miał tę świadomość, że dał z siebie wszystko, że podczas meczu był najlepszym zawodnikiem jakim mógł być, to wtedy Tytani zwyciężą i nie chodzi mi o to zwycięstwo na boisku.

 

W kontekście tego co powiedziałeś - jak oceniasz szanse Tytanów na awans do LFA1 ?

Mamy tylko jedną szansę i jest nią wygranie. Mamy zamiar ją wykorzystać. To dla nas bardzo ważne żebyśmy półfinały LFA2 rozegrali na naszym terenie, przy naszej publiczności. Powinniśmy stać się prawdziwym monolitem, mieć ten sam cel, każdy musi chcieć tego tak samo bardzo - tylko wtedy może się udać.

 

Jakie są Twoje marzenia? Gdzie chciałbyś być za 10 lat?

Chciałbym móc dalej się rozwijać. Za trzy miesiące jadę do Londynu na camp organizowany przez amerykańską drużynę Jaguars. (red. Jacksonville Jaguars - drużyna NFL) Mam nadzieję, że dowiem się jak poprawić swoją grę. Chciałbym pograć trochę w jednej z drużyn, które są w Mediolanie, ale moim marzeniem jest spróbowanie swoich sił na uniwersytecie w USA. Nie ograniczam się w swoich marzeniach. Każdy dzień to nowy dzień, w którym próbuje dojść tak daleko jak tylko się da.

 

Czego będzie Ci brakowało po powrocie do Włoch? Co z Polski zapamiętasz?

Będzie mi brakowało absolutnie wszystkiego. Bardzo dobrze się tu czułem. Jestem osobą, która wszystko zapamiętuje. Będę pamiętał każdy dzień, każdy trening, każde zwycięstwo i porażkę.

 

Naprawdę wszystko Ci się podobało?

Hm… zima była dla mnie bardzo ciężka. Bywały takie momenty w lutym i w marcu, że przy minus 20 stopniach Celsjusza nie mogłem oddychać. To było dla mnie straszne przeżycie. Denerwuje mnie, że zima trwa tu aż 5 miesięcy.

 

Masz jakieś zainteresowania poza sportem?

Sport to całe moje życie. Lubię czasem obejrzeć film, ale to nie moje hobby, raczej wypełnienie czasu między treningami.

 

Jaka jest Twoja ulubiona drużyna i gracz z NFL?

Lubię Reubena Fostera zawodnika, który debiutuje w tym roku w NFL. Gra w mojej ulubionej drużyny San Francisco 49ers.

 

Da się wyczuć wyraźny wpływ Dawsona? (red. Dawson Davis #71).

Tak, to on “sprowadził” mnie na tę drogę.

 

Kogo nominujesz do następnego wywiadu?

Oczywiście nominuję Dawsona!

 

Dziękuję za wywiad.

Również dziękuję.

 

[red. W chwili kiedy czytają Państwo ten wywiad Alessandro znajduje się już we Włoszech. Niestety nie udało mu się dokończyć sezonu z powodu odniesionej na ostatnim meczu z Rockets Rzeszów kontuzji - wybicie barku. Przed wejściem do karetki zdążył jeszcze wykrzyczeć: „LET’S GO TYTANI!!! LET’S GO!!!”. Mimo trwającego meczu wszyscy zawodnicy znajdujący się przy linii bocznej, odpowiedzieli mu skandując jego imię, do czego przyłączyli się kibice. Następnego dnia opuścił Polskę i wrócił do rodzinnego Mediolanu aby poddać się leczeniu. Obiecał, że nie zabraknie go na kolejnym meczu Tytanów Lublin.]

 

 

Już za tydzień wywiad z naszym amerykańskim graczem Dawsonem Davisem.

Zapraszamy do kontaktu wszystkich, którzy chcieliby przyłączyć się do działań na rzecz rozwoju naszego klubu.

 

 

Fot. Industi - Software & Branding.

 

autor: Kamil Chrzan