Instagram Galeria

Aktualności

12.02.2015
Futbol po godzinach: Niepowstrzymani

HBO 2 w kółko, niemalże z uporem maniaka, emituje jedną ze swoich najnowszych produkcji, czyli "Niepowstrzymanych". To opowieść o polskich futbolistach amerykańskich, jakkolwiek dziwnie nie brzmiałoby to określenie. Wydawać by się mogło, że to dobrze, że to promocja tej dyscypliny sportu w naszym kraju i ogólnie spory sukces naszego środowiska, które na chwilę zaistniało w mediach. Pewnie tak jest. Pewnie, bo nie na pewno.

Nie mam telewizora. Od czterech i pół roku żyję bez tego popularnego źródła rozrywki, ale czego się nie robi dla futbolu. Brat nagrał mi "Niepowstrzymanych" u siebie, więc przy pierwszej możliwej okazji usiadłam przed ekranem. I co zobaczyłam? Historię, która jest trochę przygnębiająca. Czy to może dziwić? Niekoniecznie. W końcu dokument już z samej tylko swojej definicji powinien opowiadać o autentycznych wydarzeniach, a autentycznym wydarzeniom daleko do bajki. Cóż więc z tego, że mimo ukazania w tym filmie drogi Seahawks Gdynia do Mistrzostwa Polski, w trakcie seansu towarzyszył mi jakiś specyficzny rodzaj współczucia dla jego bohaterów? Oto ludzie, którzy Mistrzami Polski są niejako po godzinach, bo na co dzień są po prostu biznesmenami, studentami, ogrodnikami... prawie jak reprezentacja San Marino w piłce nożnej, której największa gwiazda pracuje na poczcie... czy w szkole... czy gdzieś.

Z drugiej strony film ukazuje rzeczywistość, którą znamy aż za dobrze z własnego podwórka. Najwidoczniej futbol amerykański wygląda tak jak wygląda w każdym zakątku naszego kraju, bez względu na różnice w poziomie sportowym. Wszyscy walczą z podobnymi problemami. Wszyscy mają podobne doświadczenia i przemyślenia. Nawet w wyrazie twarzy niektórych zawodników można dostrzec pewne podobieństwa. Wszyscy wreszcie mamy do przeskoczenia te same przeszkody, z których podstawową jest, wydaje mi się, nieznajomość zasad tej gry przez Polaków.

Fajnie, że coś takiego powstało. Fajnie, że przedstawiona została różnorodność ludzi, którzy są z tym środowiskiem związani i serce, jakie mają do tego co robią. Bardzo spodobała mi się też ostatnia scena, która doskonale pokazuje, że sukces trwa krótko, a praca na niego cały rok. Niewątpliwie jest to też niezła historia o przyjaźni, i to przyjaźni dzięki futbolowi. Czekam jednak na takie czasy, w których byłoby możliwe nakręcenie optymistycznego dokumentu nie o przyjaźni, nie o pasji, chociaż to wspaniałe sprawy, ale przede wszystkim o futbolu amerykańskim w Polsce.

W powyższym tekście zostało zaprezentowanie zdanie jego autorki na dany temat. Może, ale nie musi się ono pokrywać z oficjalnym stanowiskiem klubu w tej sprawie. 

autor: Agnieszka Kupczak