Instagram Galeria

Aktualności

15.02.2015
Dzień z Tytanami: Piątek 13-tego

Może czasem zastanawiacie się, jak wygląda przykładowy dzień z życia takiego klubu jak nasz. Dni mamy mniej i bardziej intensywne, ale na pewno zauważyliście, że ciągle coś się u nas dzieje. Od czasu do czasu spróbuję wpuścić was za kulisy pracy Lubelskiego Klubu Futbolu Amerykańskiego „Tytani Lublin” :)

Piątek 13-tego to dobry dzień, żeby zacząć. Tak więc w piątek zostaliśmy z Łukaszem zaproszeni do Radia Lublin. Wzięliśmy udział w audycji „Bez makijażu”, którą poprowadził Józef Szopiński. Punktualnie o godzinie 10.30 (a nawet dwie minuty przed czasem!) spotkaliśmy się przed wejściem do budynku radia. Po wejściu do środka przywitaliśmy się z panem portierem oraz z prowadzącym program. Radio to fajne miejsce, o czym przekonaliśmy się, kiedy zaprowadzono nas do studia. Mikrofony włączone, jeszcze tylko krótka, nieoficjalna pogawędka z panem Szopińskim i o 10.45 byliśmy już na antenie. Rozmowa była krótka, ale bardzo miła i zakończyła się oczywiście małą sesją zdjęciową w studiu, którą zrobiliśmy na potrzeby portali społecznościowych oraz tego tekstu. Zdjęcia robimy zawsze i wszędzie – to podstawa. Głównie dzięki nim mamy was czym raczyć np. na Facebooku czy Twitterze ;)

Po wyjściu z radia mieliśmy z Łukaszem jeszcze jedną misję do wykonania. Razem z Dorotą, naszą panią manager, musieliśmy wymyślić scenariusz do kolejnego tytanowego video. Efekty pracy nad poprzednim takim projektem mogliście zobaczyć tutaj i tutaj. Mamy nadzieję, że się wam podobało. To, co udało nam się stworzyć w piątek, mamy zamiar zaprezentować wam za jakiś czas. To chwilkę trwa! :)

O 16.30 stawiliśmy się w Red Rock City, a więc w naszej zaprzyjaźnionej knajpie, żeby dopracować szczegóły zaplanowanego na 18.00 challenge'u. To miała być impreza integracyjna, więc przygotowane zadania miały charakter mocno drużynowy. Wszyscy Tytani, juniorzy, Perełki i Furie, którzy o 18.00 zjawili się w Red Rock City, musieli wylosować literkę. Każdy z nich trafił do bractwa beta, lambda, omega lub pi. Wyzwanie rozpoczęliśmy od pięciominutowych zadań, które przeprowadzili ich opiekunowie. Po 25 minutach zabawy można już było wskazać faworytów do zwycięstwa. Po kalamburach sporo się jednak zmieniło. O zwycięstwie miał zdecydować marshmallow challenge. Komu w ciągu 18 minut udało się zbudować największą wieżę z makaronu, sznurka, taśmy i pianki? Kiedy już się wydawało, że bractwo omega nie pozwoli wyrwać sobie wygranej, ich wieża niespodziewanie runęła. Punkty powędrowały na konto bractwa beta, które w drugiej rundzie kalamburów nie pozwoliło już sobie odebrać wygranej.

W nagrodę bractwo dostało tytanowe, bardzo twarzowe maski, paterę przystawek z Red Rock City oraz... dodatkowe zadnie. Aby potwierdzić swój geniusz, członkowie bractwa beta musiel stanąć na kocyku i przewrócić go na drugą stronę bez schodzenia z niego. Próby były bardzo intensywne i nieco karkołomne. Udało się, ale zasady zostały trochę nagięte ;) Następnym razem pójdzie lepiej!

Na tym zakończył się nasz klubowy dzień. Trzeba było wracać do domu i iść spać, aby mieć siły na następny poranek i następne działania ;)

autor: Agnieszka Kupczak